Od dawna zasadzałem się na koncert zespołu Gregorian. Chorał gregoriański, tajemnicza prezencja i show, jakie dają na scenie. Te elementy spowodowały, że ten niemiecki band znalazł się na mojej liście koncertowych doświadczeń.
I taki też był ich występ. Doświadczeniem muzycznym, ale również artystycznym.
Gregorianie na początku swojej drogi muzycznej byli związani z Michaelem Cretu (twórcą zespołu Enigma, który uwielbiam), ale potem zaczęli występować, jako kolektyw pod nazwą Gregorian. Ich pierwsza płyta z 1991 roku nie spotkała się z uznaniem i dopiero w 1999 roku zyskali międzynarodową sławę. Reszta jest już historią. Razem z chłopakami występuje Amelia Brightman - młodsza siostra słynnej Sarah Brightman, która współpracowała z Gregorian w latach 90. XX wieku.
Utwory Gregorian są zwykle spokojne i epickie, ale nie brakuje bardziej energicznych kawałków. Chodzi mi o to, że nie ma nudy na ich koncertach, ponieważ jest to show na najwyższym poziomie z mocnym nastawieniem na grę świateł, mniej lub bardziej skomplikowaną choreografię taneczno-chodzoną, wizualizacje z ekranem w kształcie rozwijanego wachlarzu, ale przede wszystkim genialne wykorzystanie przeróżnych rekwizytów. Widać, że cała ekipa występująca na scenie świetnie bawiła się przy swojej muzyce. Radość biła od nich i udzielała się również publiczności, która żywo reagowała na to, co dzieje się na scenie.
Koncert zaczął się od monumentalnego Masters of Chant, który od razu spowodował płynne przejście do odpowiedniego nastroju i charakteru muzyki Gregorian. Pierwsze kilka utworów było spokojnych. Chórzyści wzięli na warsztat takie hity, jak: Scarborough Fair, One of Us i Crying in the Rain. Wspaniała gra świateł, które idealnie pasowały do tonu i klimatu danej kompozycji. I oczywiście genialnie wykonanie gregorianów. Przy Crying in the Rain chórzyści pojawili się na scenie z mega fajnymi rekwizytami, czyli parasolkami zawierającymi lampy i mini deszcz. Cała scena była skąpana w ciemności i tylko światło z parasolek oświetlało wykonawców tej kultowej piosenki. Z kolei, One of Us zawierał wokal Amelii Brightman, która miała na głowie założoną kulę dyskotekową i na nią padał promień światła, co wytworzyło fantastyczny efekt aury lub poświaty od jej głową. Genialne wykorzystanie rekwizytów.
The
Forest podkręcił tempo koncertu. Poważny wokal, nutka elektroniki i bębny. Świetny utwór nie będący coverem, z których słyną gregorianie. Podczas utworu Meadows
of Heaven, wokaliści wyszli na scenę "uzbrojeni" w ozdobne lustra/tacki, które odbijały światło z lamp. Czasami sterowali promieniami randomowo, a czasami mieli z góry przygotowany układ choreograficzny. Właśnie takimi oryginalnymi pomysłami tworzą oni niepowtarzalny klimat na swoich koncertach. Wyróżniają się nie tylko wokalem, ale mają pomysł na to, jak mają wyglądać ich występy sceniczne.
Gregorian posiadają w swoim repertuarze ogrom coverów znanych i kochanych utworów. Nie ma szans, aby zagrali je wszystkie. Wiele z moich ulubionych piosenek nie wykonali, ale miałem okazję usłyszeć takie genialne piosenki, jak: Dancing in the Dark, Streets of Philadelphia (w teledysku Bruce Springsteen przemierza ulice miasta, a na scenie wokalista Gregorian wszedł na bieżnię elektryczną imitując spacerowanie po mieście - tłem na ekranie była wizualizacja rysunkowa miasta), Forever Young, Such a Shame (najlepszy utwór koncertu), Voyage Voyage oraz Dreamer. Rewelacyjne wykonania. Właśnie dla takich muzycznych wrażeń jedzie się na Gregorian. Cover Ozzy'ego Osbourne'a był wyjątkowy. Chorał gregoriański przywdział białe szaty (na wzór greckich filozofów) i na nich były wyświetlone wizualizacje. Dodatkowo pojedyncze lampy oświetlały twarze wokalistów. W całości robiło to niesamowity efekt. Podobny pomysł wizualny pojawił się podczas utworu Cups - na szatach Gregorian pojawiły się tym razem kolorowe szaty, doszły rekwizyty w postaci "ostatniej wieczerzy" przy stole oraz komediowa gra aktorska chórzystów.
W pewnym momencie koncertu, Gregorian wyszli do publiczności by zaśpiewać a capella dwie piosenki: Gentle i Angels (cover Robbiego Williamsa). Subtelne i intymne wykonanie, które mocno zaangażowało publiczność.
Gregorian mocnym akcentem zakończyli koncert w Krakowie. Epicki i autorski Moment of Peace przypomniał wszystkim źródło inspiracji zespołu, które pochodzi od chorału gregoriańskiego. Utwór zgodny z tradycją, ale z mocnymi elementami współczesnymi oraz wspaniałym wokalem Amelii Brightman. Na finał zespół przygotował bombę w postaci Viva la Vida, czyli coveru zespołu Coldplay. Idealna piosenka na koniec.
Gorąco polecam występy na żywo zespołu Gregorian. Jest to unikalne doświadczenie muzyczne.
Setlista:
Masters of Chant
Scarborough Fair (Simon & Garfunkel cover)
Hymn (Barclay James Harvest cover)
One of Us (Joan Osborne cover)
Crying in the Rain (the Everly Brothers cover)
The Forest
Engel (Rammstein cover)
Meadows of Heaven (Nightwish cover)
The Raven (The Alan Parsons Project cover)
Streets of Philadelphia (Bruce Springsteen cover)
World Without End
Fix You (Coldplay cover)
Forever Young (Alphaville cover)
Such a Shame (Talk Talk cover)
Hallelujah
Dreamer (Ozzy Osbourne cover)
(Unknown) (Amelia Brightman solo)
Faded (Alan Walker cover)
Voyage Voyage (Desireless cover)
(Unknown) (Narcis solo)
Blinding Lights (The Weeknd cover)
Dancing in the Dark (Bruce Springsteen cover)
If the World Was Ending (JP Saxe cover)
Sky and Sand (Paul Kalkbrenner cover)
Gentle (in crowd, A capella)
Angels (Robbie Williams cover) (in crowd, A capella)
Moment of Peace
Gloria (Joachim Witt cover)
Cups (Lulu and the Lampshades cover)
Viva la Vida (Coldplay cover)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz