Gruziński Państwowy Balet "APKHAZETTI" w Rybniku

Już od jakiegoś czasu szukałem wydarzeń z gruzińskim baletem w roli głównej. Co prawda, nie udało mi się kupić biletu na Narodowy Balet Gruzji "Sukhishvili", który podobno jest genialny, ale za to nabyłem wejściówkę na Gruziński Państwowy Balet "Aphkhazeti" i nie żałuję, ponieważ spektakl okazał się wspaniałym doświadczeniem i impulsem do poznania folkloru innej kultury.

Aphkhazeti to zespół, który został założony w 1931 roku. W swoim założeniu pragną oni przybliżyć tradycję, folklor i energię cechującą Gruzję, a konkretnie terytorium Abchazji. Dyrektorem artystycznym zespołu i choreografem jest Bachana Chanturia. W Rybniku został zaprezentowany nowy projekt "Choreonicon", który łączy tradycyjny taniec gruziński z oryginalnymi i unowocześnionymi stylistycznie technikami tanecznymi wraz z muzyką na żywo. Tancerze zaprezentowali taki tańce, jak: Chanba, Gani Da Gana, Shvante, Chakrulo, Ki-You, Vazha.

Koncert zaczął się od mocno energicznego tańca. Zespół skryty za tancerzami nadawał szybki rytm, który rozgrzał scenę w Rybniku. Mężczyźni wywijali i skakali, a kobiety dotrzymywały im tanecznego kroku. Jak zaczynać to z przytupem. Niesamowite wyczucie melodii i dźwięków. Zachwyciło mnie to, jak całe ciało danego tancerza lub tancerki ruszało się do tej skocznej kompozycji. Nie chodzi tylko o nogi, a przede wszystkim o biodra, ramiona i ręce. Wszyscy byli bardzo dobrze zsynchronizowani. Tancerze zmieniali swoją kolejność na scenie, co przebiegało płynnie. Często zdarzało się, że rząd mężczyzn wykonywał dany fragment choreografii, a później dołączały do nich kobiety, które umiejętnie znajdowały luki między nimi - to też działało w drugą stronę, kiedy kobiety zaczynały wykonywać jakąś sekwencję taneczną, a panowie dołączali, jako drudzy. Razem tworzyli jedną zgodną całość. Taki efekt towarzyszył im przez kolejne utwory i układy taneczne.

W dalszej części występu, tancerze pokazywali swoje niezwykłe umiejętności nie tylko przy okazji szybkich numerów. Wolniejsze tańce również były imponujące i zachwycające. Wiadomo, że efektowne akrobacje i ruchy zawsze robią wrażenie, ale ja cenię też te bardziej subtelne i nastrojowe wykonania. Były one wolniejsze, ale zarazem posiadały więcej klimatu i kontrastu. Oświetlenie odgrywało ważniejszą rolę przy tego typu tańcach. Nieoceniony kazał się też dym, który dodatkowo podkreślał dany fragment występu.

Trzeba też zwrócić uwagę na kostiumy. Były one przeważnie skrojone w ciemniejsze odcienie kolorów takich, jak szary i brązowy oraz czerwony i zielony. Tancerze zmieniali kostiumy bardzo często i zwykle przywdziewali długie płaszcze, duże czapy, długie chusty, kamizelki, sukienki i tuniki. Pięknie się te kostiumy i kolory prezentowały na scenie. 

Zespół muzyków był fantastyczny. Etniczne melodie zostały wzbogacone o współczesne brzemienia perkusji i gitary basowej oraz klawiszów, ale prawdziwe show skradł gitarzysta (wymiatający na gruzińskiej gitarze), flecista (grający na etnicznym flecie, który emanował wspaniałym dźwiękiem) oraz dwóch mistrzów akordeonów. Dawali czadu, a najbardziej podczas długiego setu pod koniec koncertu. Niesamowity rytm i brzmienie - ta muzyka oddziaływała hipnotyzująco, jakby wchodziło się na kilka chwil w taki dziwny stan skupienia. Do tego doszedł gruziński chór, który również zasłużył na uznanie. Zwykle wykonywali piosenki wolne i epickie. 

Całość była znakomicie wyważona. Energia połączona z zadumą o charakterze mistycznym. Takie odniosłem wrażenie. Szybki numer, a potem wolny. W międzyczasie zespół muzyków mógł się wykazać swoimi zdolnościami oraz chórzyści, a tancerze mieli czas na zmianę kostiumów i chwilę oddechu. 

Na koniec była długa i głośna owacja na stojąco. Jak znowu gdzieś w pobliżu będzie koncert gruzińskiego baletu to bankowo kupuję bilet.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz